Lotnicza Majówka w Iławie 2018

Na początku maja w Iławie organizowana była „Lotnicza Majówka”. Impreza, której głównym programem były przeloty i akrobacje samolotów. Jako, że w owym czasie byłem na miejscu i zupełnie przypadkiem miałem ze sobą aparat strzeliłem kilka fotek. Miałem trochę kompleksów obserwując profesjonalnych fotografów z ogromnymi obiektywami, podejrzewam, że ich zdjęcia robią ogromne wrażenie. Jednak nawet z mniejszymi ogniskowymi dało się ustrzelić kilka fotek, szczególnie gdy samoloty latały w grupach lub zostawiały smugi.

 

 

Kilka fotek. Po zgraniu zdjęć z aparatu było ich ponad 400. Po użyciu maczety (pozdrawiam Jacka z Niezłych Aparatów), zostało jakieś 70 fotek. Najlepsze z nich macie okazje obejrzeć powyżej. Przechodząc do bardziej technicznych zagadnień – miałem obawy, że problemem będzie brak autofocusa w obiektywie. Okazało się, że wystarczyło ustawić ostrość na nieskończoność i zupełnie nie przejmować się łapaniem ostrości. Większym problemem okazała się wielka trójka – czas otwarcia migawki, przesłona i ISO.

  • Największy problem miałem z ustaleniem odpowiedniej przesłony, z jednej strony zamykałem ją maksymalnie, by uzyskać jak najwięcej ostrości. Nie bardzo chciałem ryzykować, że samolot, któremu robię zdjęcie akurat nie będzie w odpowiedniej odległości od punktu ostrzenia. Podejrzewam, że należałoby tu więcej poczytać o technicznych zadnieniach, albo użyć specjalnych kalkulatorów, bo może się okazać, że w tych warunkach przysłona wcale nie musiała być zbyt wysoka, a w ostrości na nieskończoność i tak dalekie obiekty są ostre. Zdjęcia, które znajdują się wyżej robiłem na przesłonach od 7.1 do 11 i znaczących różnic nie widzę. Obiecuje nadrobić braki w wiedzy. 🙂
  • Kolejnym wyzwaniem okazało się dobranie odpowiedniego czasu. Długa ogniskowa i szybko poruszające się samoloty wymuszały krótki czas otwarcia migawki. Z drugiej strony przymknięta przysłona ograniczała ilość wpadającego światła. Dobrze, że dzień był słoneczny i światła było pod dostatkiem. Zdjęcia robiłem na czasach od 1/640s. do 1/800s. Teraz wydaje mi się, że mogły być one nieco dłuższe, szczególnie wziąwszy pod uwagę kolejny punkt.
  • ISO. By uzyskać odpowiednie naświetlenie zwiększałem ISO. Zamiast jak zwykle na 100 robiłem na 200 i 400. Szumy na takich wartościach są na tyle małe, że stwierdziłem, że lepiej „poświęcić” ten parametr na rzecz ostrości uzyskanej dzięki krótkiemu czasowi oraz przymkniętej przysłonie. Dopiero później zorientowałem się, że zdjęcia trzeba będzie mocno kadrować i te niewielkie szumy będą miały znaczenie. Nie wiem o ile to ISO wpłynęło na jakość zdjęć, ale mogły być one nieco ostrzejsze i mniej zaszumione. Podejrzewam, że na ISO 100 uzyskałbym nieco lepszą jakość.

Podsumowując pojawiło się kilka błędów, ale ciesze się, że dzięki nim poznałem zupełnie nowe kwestie, które wcześniej nie przyszły mi do głowy. Dodatkowo warto zaznaczyć, że miejscówkę do fotografowania miałem iście vipowską. Po kilku przelotach przenieśliśmy się z plaży, na której siedzieli wszyscy na balkon moich teściów. Świetny widok, brak tłumów i zimne piwko. Lepiej być nie mogło